Ostatnie posty

czwartek, 9 lutego 2017

Koreańska pielęgnacja | Maseczki w płachcie

Spędzając czas na Instagramie ciężko nie natknąć się na książkę "Sekrety urody Koreanek", która kusiła nie tylko ładną okładką, ale też treścią, od której zaczął się szał na wielostopniową pielęgnację. Sama do grona posiadaczy książki dołączyłam stosunkowo niedawno, ale lekturę pochłonęłam w jeden dzień. Po przeczytaniu zaczęłam rozglądać się za robiącymi furorę maseczkami w płachcie i natknęłam się na stronę wowcosme. Jeśli jesteście ciekawi opinii o kilku maskach jakie testowałam, zapraszam do dalszej części wpisu.


Jako pierwsza w wieczór studniówkowy w ruch poszła maseczka złoto-miodowa. W końcu, która z nas nie chciałaby poczuć się jak królewna przed tak wielkim wydarzeniem? Bardzo urzekł mnie skład produktu, który prezentuje się następująco:
99.9% czystego złota, adenozyna, ekstrakty z miodu i propolisu, 6 wyciągów z komórek macierzystych roślin: żeńszeń, marchew, zielona herbata, złocień, fasola złota, bambus, 6 ekstraktów ziołowych: bergamotka, lawenda, mięta, frezja, rumianek, rozmaryn.
Podekscytowana nałożyłam maseczkę na twarz i poddałam się 20-minutowemu relaksowi. Po zdjęciu maseczki przeżyłam szok! Nigdy nie miałam tak gładkiej, nawilżonej i rozpromienionej cery. Wszystkie niedoskonałości zostały wyciszone, a co najbardziej mnie zdziwiło - efekt nie był krótkotrwały. Cera w takim stanie była kilka dni, co szczególnie dziwiło mnie po ciężkiej i nieprzespanej studniówkowej nocy.
Maseczkę z czystym sercem mogę polecić, sama na pewno zamówię jej więcej. Dostać możecie ją tutaj.
Kolejna maseczka również zaciekawiła mnie nazwą i opisem producenta. W końcu, kto nie skusiłby się na maseczkę z czarnej perły?! Jako posiadaczka cery trądzikowej, a co za tym idzie wielu przebarwień po nieproszonych gościach, zdecydowałam się na nią ze względu na obiecane rozjaśnienie i wygładzenie blizn. Myślę sobie "pewnie nie da rady, ale może chociaż fajnie zadziała na skórę". Jakież było zdziwienie moje i mojego K. kiedy ją zdjęłam! Nie spodziewałam się spektakularnych efektów, ale to, jak maseczka poradziła sobie z przebarwieniami na lewym policzku przerosło moje oczekiwania. Oczywiście, nie zlikwidowała wszystkich przebarwień, ale nawet laser nie działa po jednym zabiegu.
Nikogo więc chyba nie zdziwi, że kolejną maseczkę także polecam i oceniam na piątkę z plusem. Dostać ją możecie tutaj , tylko proszę, nie wykupcie mi wszystkich!
Ostatnia z maseczek to ta bogata w olej i mleko z osła. Ta maseczka przy mojej cerze miała najsłabsze działanie, ponieważ głównie nawilżyła i uspokoiła moją cerę. Oczywiście nie oceniam jej negatywnie, bo spisała się świetnie, ale dwie poprzedniczki wręcz przerosły moje oczekiwania. Opisywana maseczka według mnie, bardziej sprawdzi się przy cerze suchej, odwodnionej i wrażliwej, jeśli więc jesteście posiadaczkami tłustej, trądzikowej cery polecałabym wypróbować wcześniej opisywane maski.
Tą dostać możecie tutaj.
Co myślicie o wszechobecnym szale na koreańską pielęgnację? Skusiłyście się na jakiś produkt, czy pozostajecie przy swojej obecnej pielęgnacji? Koniecznie dajcie znać!

środa, 1 lutego 2017

Inspiracja na walentynki

Cześć! Zaczął się luty, miesiąc zakochanych. Za dwa tygodnie mamy chyba najbardziej pożądane święto - Walentynki. Często zastanawiamy się wtedy co podarować drugiej połówce. Dziś przychodzę Wam z pomocą niczym Batman i chciałabym Was zainspirować Instabookiem, którego stworzyłam dla mojego K.






















Uważam, że jest to fajna odskocznia od oklepanych prezentów, które dostają wszyscy. Instabook jest podarunkiem, w którym możecie umieścić swoją własną, niepowtarzalną historię i wracać do niej podczas wieczorów spędzonych przy kominku lub w domku ukrytym w głębi lasu. Możecie wracać do niej tak często, jak tylko macie ochotę.





















Jeśli pomysł Wam się spodobał mam dla Was niespodziankę. Klikając w ten link możecie otrzymać 25% zniżki na zamówienie na stronie printu.pl. Kod nie ma daty ważności, więc możecie wykorzystać go także robiąc prezent na urodziny czy inne święta.

Co sądzicie o takiej formie prezentu? Jakie upominki Wy wręczacie swojej drugiej połówce?

sobota, 7 stycznia 2017

Stylizacja na chłodny, zimowy dzień

Zima sobie o nas przypomniała! Korzystając z urokliwego śniegu, poszliśmy zrobić kilka zdjęć stylizacji. Jednak uciekliśmy tak szybko, że udały nam się tylko cztery z nich. Mimo wszystko jednak przedstawiam Wam wczorajszą stylizację z bardzo ciepłym, białym szalem z H&M, który udało mi się kupić na wyprzedaży za 20zł.
A Wy? Co upolowaliście na sezonowych obniżkach?





piątek, 30 grudnia 2016

Grudzień na zdjęciach | Czy czuję się spełniona?

Nie dociera do mnie to, że dziś już jest przedostatni dzień roku. Nie ukrywam jednak, że cieszę się z tego, jak szybko upłynął, bo nie był dla mnie łatwym rokiem. Spotkało mnie wiele przykrości i ciężkich chwil, jednak nie zabrakło też tych pozytywnych momentów. Rok dwutysięczny szesnasty zrobił ze mnie formalnie "dorosłą" kobietę, pozwolił uczestniczyć na festiwalu See Bloggers i odwiedzić wspaniały Wiedeń.
Nie mniej jednak, przechodząc do sedna sprawy, chciałabym Wam wszystkim życzyć tego, by następny rok był zdecydowanie lepszy od poprzedniego. By uśmiech występował zdecydowanie częściej niż łzy (chyba, że mowa o łzach szczęścia), by udało się spełnić wszystkie marzenia. Sobie życzę tego samego a Was zostawiam ze zdjęciowym podsumowaniem ostatniego miesiąca.








piątek, 16 grudnia 2016

Bez makijażu wyglądasz pięknie, czyli co zmienia się wraz z dłuższym stażem związku

Pewnego chłodnego, jesiennego wieczoru siedząc i popijając herbatę wspominasz, jak to wszystko się zaczęło. Myślisz o pierwszych wzlotach i upadkach, o sprzeczkach i o tym, jak wielkie czułaś ciarki niepewnie łapiąc za rękę. Zastanawiasz się, dlaczego teraz już nie zawsze jest tak jak ująłby to scenarzysta kolejnej komedii romantycznej. Być może związek na początku trochę je wszystkie przypomina, jednak z czasem zmienia się w coś bardziej codziennego, naturalnego. Jakie zmiany można dostrzec?





























1. Przestajesz udawać kogokolwiek, nie starasz się za wszelka cenę pokazać z najlepszej strony. 

Poznając kogoś nowego zawsze staramy się sprawić jak najlepsze wrażenie. Zadbany, punktualny, troskliwy to cechy, których najczęściej wypatrujemy u mężczyzn. Same też próbujemy panować nad swoją złością i zazdrością,a nawet jak się nie udaje to przynajmniej staramy się to w jakiś sposób ukryć.
Przychodzi jednak taki czas, gdy otwierasz się przed drugą osobą. Pokazujesz też swoje drugie, gorsze ja. Bałaganiara, brak umiejętności kucharskich? Prędzej czy później wszystko wychodzi na jaw.

2. Nie upiększasz się na siłę

To akurat zmiana, która najbardziej do mnie przemawia. Trzy lata temu, kiedy to zaczynaliśmy się spotykać zawsze wychodziłam perfekcyjnie ubrana i umalowana. Nie było miejsca na jakiekolwiek niedociągnięcia. Zresztą, jako osoba zmagająca się z trądzikiem nie wyobrażałam sobie wyjścia na miasto bez makijażu. 
Teraz uwielbiam budzić się rozczochrana, zaspana, w pół za dużej piżamie, a później chodzić tak cały dzień. Uwielbiam to, nawet wtedy, gdy nie słyszę już za każdym razem "bez makijażu wyglądasz pięknie". Nie słyszę, bo nie potrzebuję. Po prosu przy nim nawet bez makijażu czuję się piękna. 




























3. Nie lubisz już oglądać meczów, oczywiście jeśli wcześniej też nie lubiłaś. Jeśli jednak tak nie było, wstaw w to miejsce coś innego :) 

Pamiętam jak nienawidziłam piłki nożnej. Ojjj... chyba nie istniało dla mnie nic bardziej nudnego. Nagle jednak nastąpiła we mnie magiczna przemiana i gdy tylko mój K chciał oglądać mecz robiłam dobrą minę do złej gry. Teraz od Euro trochę zmieniłam swoje nastawienie do futbolu, jednak to ze względu na naszego bramkarza (myślę, że wiele kobiet zrozumie co mam na myśli :D). Mimo wszystko jednak, nie lubię już udawać, że ich oglądanie sprawia mi przyjemność.



4. Wybaczasz rzeczy, których nigdy byś nie wybaczyła.

Nad tym rozwodzić się nie będę. Powiem tylko, że czasem warto jest gdzieś zatracić siebie i zrobić sobie samemu na złość, po to by Wasza droga życiowa nie skończyła się w nieodpowiednim momencie.



























Macie coś do dodania? A może z czymś się nie zgadzacie? Z chęcią poznam Wasze zdanie w komentarzach :)


sobota, 3 grudnia 2016

Pielęgnacja włosów | Test nowości - box ONLY YOU

Na początku miesiąca otrzymałam paczkę po brzegi wypełnioną kosmetykami do pielęgnacji włosów. Oczywiście moje serce skakało z radości, a włosomaniackie potrzeby zostały zaspokojone. Czy wszystkie produkty przypadły mi do gustu? Jeśli chcecie poznać moje opinie po miesiącu testów zapraszam do dalszej części wpisu. 



1. Odżywka olejek kokosowy Hello Nature




Strzał w dziesiątkę! Nie spodziewałam się czegoś aż tak dobrego. Marka do tej pory mi nieznana, jednak zaprzyjaźniliśmy się. Moje włosy bardzo lubią olej kokosowy i to jemu w większości zawdzięczam ich obecny stan. Włosy są niesamowicie nawilżone i lejące a efekt ten porównałabym do działania niejednej maski do włosów. Jest szybka w działaniu - w końcu to tylko 3 minuty, a zapachem przenosi mnie na wakacje pod palmami.


2. Kuracja kaszmirowa z olejkiem amarantusowym Ziaja



Maska to kolejny świetny produkt. Lubię ziaję i chyba nie trafiłam jeszcze na produkt, który byłby totalnym bublem. Wielki plus za zapach i to jak miękkie są po niej włosy! Niestety mogę używać jej maksymalnie raz w tygodniu i to tylko od połowy długości, bo strasznie przyśpiesza u mnie przetłuszczanie. Polecam ją posiadaczkom włosów wysokoporowatych. 
Jeśli natomiast chodzi o szampon, nie mam tutaj wygórowanych wymagań. Poprawę kondycji zawdzięczam maskom i odżywkom, szampon służy mi jedynie do oczyszczania. W tej kwestii nie mam mu nic do zarzucenia. 

3. Elastabion R
Mój hit wszechczasów! Po tym miesiącu wiem, że nie miałam nic lepszego do zabezpieczania końcówek. Produkt spełnił moje oczekiwania w 101%! Pięknie wygładza włosy, chroni przed mrozem i szkodami spowodowanymi ewentualnym przytrzaśnięciem torebką.
Na pewno na stałe zagości w mojej kosmetyczce. 





4. Biovax suchy szampon 

Nie ukrywam, że Biovax jest marką, która od dawna króluje w mojej łazience. Do tej pory jednak używałam suchych szamponów marki Batiste, które swoim działaniem spełniały moje oczekiwania. Ten z Biovaxu dużo od nich nie odbiega, jednak mniej podoba mi się jego zapach i estetyka opakowania. Mimo wszystko jest to dobry produkt, którego nie zawahałabym się kupić i polecić moim koleżankom czy czytelniczkom. 




5. Olejek w kremie do włosów Marion

Jest to produkt, który jako jedyny nie do końca spełnił moje oczekiwania. Być może dlatego, że niezbyt wiem jak go używać. Nałożony na umyte włosy strasznie mi je sklejał (mimo naprawdę niewielkiej ilości). Teraz używam go przed myciem jako zastępcę oleju kokosowego i w takiej scenerii daje radę, jednak zdecydowanie wolę serum na końcówki z tej serii. Na chwilę obecną nie jestem pewna czy zakupiłabym ten produkt, jednak zużyje go do końca i jeśli zmienię zdanie na pewno dam znać. 




Czy któryś z produktów szczególnie Was zainteresował?
A może mieliście okazje już je testować?
Dajcie znać w komentarzach!



środa, 23 listopada 2016

Podsumowanie miesiąca | Listopad na zdjęciach

Nie lubię jesieni. Cały czas czuję się senna i przygnębiona, a kolejne dni bez słońca skutecznie pozwalają mi tracić chęci do życia. Nie lubię listopada. Nie lubię go także i w tym roku, pomimo tego, że obchodziłam w nim swoje osiemnaste urodziny. Na szczęście dobiega już końca, a żeby to jakoś przyśpieszyć już dziś przychodzę do Was ze zdjęciowym podsumowaniem miesiąca. Serdecznie zapraszam do przejrzenia przy kubku gorącej herbaty czy kawy. :)